Od razu do tekstu
Wszystkie wpisy
Menu
Jesienne drzewo przed blokiem na osiedlu

Osiedla 4 min czytania

Wrzesień na osiedlu, kiedy wszyscy wracają do rytmu

Pierwszego września nasze osiedle na Krzykach budzi się godzinę wcześniej. Tramwaje pełne, przejścia dla pieszych pełne, park pusty o dziesiątej. W tym roku po raz pierwszy przeżywamy to z trzech stron naraz: jako nauczycielka, jako mama przedszkolaka i jako rodzina, która musi się zmieścić w jednym porannym grafiku.

Pisze Kasia

W sierpniu nasze osiedle żyje wolniej. Na parkingu są wolne miejsca, bo połowa sąsiadów jest na urlopie. Na placu zabaw w Parku Południowym o dziesiątej rano jest tłok. Tramwajem na Powstańców Śląskich jedzie się na siedząco. A potem przychodzi pierwszy września i wszystko się zmienia w ciągu jednej nocy.

W tym roku przeżywamy to intensywniej niż zwykle. Ja wracam do szkoły, jak co roku. Paweł wraca z urlopu do normalnego rytmu. A Hania idzie do przedszkola, po raz pierwszy. Trzy powroty w jednym domu, jeden poranek na wszystkich.

Co widać z okna

Mieszkamy na trzecim piętrze, z oknem na ulicę i przejście dla pieszych. Pierwszego września o siódmej rano wyglądam przez okno i widzę rzeczy, których w sierpniu nie było.

Dzieci z tornistrami, które są większe od nich. Rodzice trzymający za rękę pierwszoklasistów w nowych butach. Dziadkowie odprowadzający wnuki, bo rodzice już w pracy. Nastolatki idące w grupkach, udające, że rodzice ich nie odprowadzają, chociaż jeden stoi dwadzieścia metrów za nimi.

Do tego sznur aut w stronę szkoły, bo część rodziców podwozi dzieci, nawet jeśli mieszkają pięć minut pieszo. Pod szkołą korek, klaksony, ktoś staje na zakazie, żeby wysadzić dziecko. I tak przez pierwsze dwa tygodnie, zanim wszyscy przyzwyczają się do nowego grafiku.

Tramwaje i dojazdy

Dla mnie, jako osoby, która przez sierpień jeździła głównie tramwajem z Hanią na pętle, wrzesień to szok. Tramwaje o siódmej trzydzieści są pełne. Uczniowie, studenci, którzy wracają na uczelnie pod koniec września, pracownicy biur w centrum. Na niektórych przystankach trzeba przepuścić jeden skład, żeby wsiąść do następnego.

Paweł jeździ do pracy autem, do zakładu pod Wrocławiem. Mówi, że różnica między sierpniem a wrześniem to dla niego od kwadransa do pół godziny więcej w jedną stronę. W pierwszym tygodniu września wychodzi z domu wcześniej, żeby mieć zapas. Oczywiście ma to rozpisane w arkuszu, z czasem dojazdu dla każdego dnia.

Moja rada dla nowych mieszkańców: nie oceniajcie dzielnicy po sierpniu. Jeśli oglądacie mieszkanie latem, przyjedźcie jeszcze raz we wrześniu o siódmej trzydzieści. Pisałam o tym zresztą w pierwszym tekście o tym, co polubiliśmy na Krzykach, i nadal uważam, że to najważniejsza rada dla kogoś, kto wybiera mieszkanie.

Wrocławskie tramwaje na pętli
Wrocławskie tramwaje na pętli

Nasz poranny grafik

W tym roku po raz pierwszy musieliśmy zgrać trzy wyjścia z domu. Siedliśmy z Pawłem w ostatni weekend sierpnia i rozpisaliśmy poranek. Oto jak wygląda:

  • 6:15 Paweł wstaje, robi kawę i śniadanie.
  • 6:30 ja wstaję, budzę Hanię.
  • 6:45-7:15 śniadanie, ubieranie, szukanie drugiego buta.
  • 7:20 Paweł wyjeżdża z Hanią. Przedszkole jest mu po drodze do pracy, więc to on jest porannym kierowcą.
  • 7:25 ja wychodzę na tramwaj do szkoły.
  • 7:40 Hania w przedszkolu, Paweł w korku.
  • 7:50 ja w pokoju nauczycielskim, z kawą, której nie zdążyłam wypić w domu.

Tak, to plan Pawła. I działa, choć nie od pierwszego dnia. Najsłabszy punkt to szukanie drugiego buta. Nauczyliśmy się przygotowywać ubrania wieczorem, łącznie z butami ustawionymi przy drzwiach.

Popołudniami jest łatwiej. Paweł odbiera Hanię, bo kończy pracę wcześniej, a ja mam czas na przygotowanie lekcji i swoich prywatnych uczniów.

Zmiany na osiedlu

Wrzesień zmienia nie tylko nasze poranki. Zmienia całe osiedle.

Park pustoszeje. O dziesiątej rano na placu zabaw w Parku Południowym zostają tylko najmłodsze dzieci z rodzicami na urlopie macierzyńskim i dziadkowie z wnukami. Po piętnastej wszystko wraca, bo dzieci wychodzą ze szkoły i przedszkoli.

Sklepy mają inny rytm. Piekarnia na rogu, w której w sierpniu nie było kolejki, we wrześniu o siódmej rano ma ogonek rodziców kupujących drożdżówki na drugie śniadanie. Pani za ladą zna już połowę dzieci po imieniu.

Parking zapełnia się znowu. Sąsiedzi wracają z urlopów, auta wracają na swoje miejsca. Wieczorem trzeba szukać miejsca dłużej.

Jest głośniej. Ale to przyjemna głośność. Dzieci na podwórku po szkole, rozmowy rodziców pod blokiem, ktoś gra w piłkę do zmroku.

Jak przestawić dziecko z wakacji na rok szkolny

Jako nauczycielka widzę co roku dzieci, które pierwszego września przychodzą niewyspane, bo do końca sierpnia chodziły spać o dwudziestej drugiej. Kilka rzeczy, które robimy w domu i które polecam rodzicom moich uczniów:

  1. Przesuwajcie godzinę snu stopniowo, na tydzień, dwa przed pierwszym września. Co kilka dni o kwadrans wcześniej.
  2. Zróbcie próbę generalną. Kilka dni przed startem wstańcie o tej samej porze, co w szkolny dzień, i przejdźcie całą drogę.
  3. Przygotujcie rzeczy wieczorem. Plecak, ubrania, buty. Poranek to nie pora na szukanie.
  4. Dajcie sobie czas. Pierwsze dwa tygodnie września są trudne dla wszystkich. Dzieci są zmęczone, rodzice zdenerwowani, nauczyciele też.

Wrzesień to też dobre rzeczy

Nie chcę, żeby ten tekst brzmiał jak narzekanie. Wrzesień ma swój urok. Jest ciepło, ale nie upalnie. Kasztanowce w Parku Południowym zaczynają zrzucać kasztany, które Hania zbiera do kieszeni. Wieczory są jeszcze długie, a powietrze pachnie inaczej niż w sierpniu.

Dla mnie wrzesień to też powrót do moich uczniów. Po wakacjach wracają wyżsi, opaleni, pełni historii. Pierwsza lekcja zawsze jest o tym, co robili latem. Po angielsku, oczywiście, co daje dodatkową rozrywkę.

W tym roku mam też własną historię do opowiedzenia: moja córka idzie do przedszkola. O tym, jak poszła adaptacja, napiszę za dwa tygodnie. Na razie mogę powiedzieć tylko tyle, że pierwszego września płakały dwie osoby. Hania nie była jedną z nich.

Pisze Kasia

Kasia uczy angielskiego w szkole podstawowej i patrzy na miasto przez ludzi: kto siedzi na ławce, kto zna dzieci po imieniu, gdzie da się zjeść kolację bez rezerwacji. Pisze o wieczorach, osiedlu i dniach z Hanią.

Więcej o Kasi

Więcej z kategorii Osiedla

Cała kategoria