Zoo i Afrykarium poza szczytem: jak zwiedzić z małym dzieckiem
Wrocławskie zoo w sierpniową sobotę to kolejka do kasy, tłum przy każdym wybiegu i trzylatka na barana, która nic nie widzi. We wtorek rano to zupełnie inne miejsce. Opowiadam, jak zwiedzamy, żeby Hania zobaczyła rekiny, a nie plecy innych ludzi.
Pisze Kasia
Pierwszy raz poszliśmy z Hanią do zoo, gdy miała niecałe dwa lata. Była sobota w sierpniu, piękna pogoda. Stanęliśmy w kolejce do kasy, która zawijała się dookoła placu. Przy Afrykarium kolejna kolejka. W środku tłum tak gęsty, że w tunelu z rekinami przesuwaliśmy się krok po kroku, a Hania na rękach Pawła widziała głównie głowy. Po dwóch godzinach wyszliśmy zmęczeni, a Hania zapamiętała z całego dnia jedną rzecz: lody.
W tym roku, w wakacje, poszłyśmy we dwie, we wtorek rano. To był zupełnie inny dzień. Dlatego ten tekst jest o jednym: jak zwiedzać zoo i Afrykarium, kiedy wszyscy inni są gdzie indziej.
Zoo i Afrykarium w dwóch zdaniach
Ogród zoologiczny we Wrocławiu to najstarsze zoo w obecnych granicach Polski, działające od XIX wieku. Leży przy Hali Stulecia i Parku Szczytnickim, więc łatwo połączyć je z innymi atrakcjami na wschodzie miasta, o których pisał Paweł przy okazji majówki we Wrocławiu.
Afrykarium to część zoo, duży budynek poświęcony zwierzętom i ekosystemom Afryki, głównie wodnym. Jest tunel pod wodą, nad którym przepływają rekiny i płaszczki, są hipopotamy oglądane przez szybę pod wodą, pingwiny, ryby w każdym kolorze. Dla dziecka to miejsce bardziej magiczne niż cała reszta zoo razem wzięta.
Kiedy iść
Najważniejsza rada, którą mogę dać: jeśli możecie, wybierzcie dzień powszedni, najlepiej rano.
Najgorsze terminy: soboty i niedziele w wakacje, długie weekendy, dni z ładną pogodą w maju i czerwcu, kiedy przyjeżdżają wycieczki szkolne.
Najlepsze terminy: wtorek, środa, czwartek rano, poza sezonem wycieczek szkolnych. Paradoksalnie także dni z lekkim deszczem, bo Afrykarium jest pod dachem, a spora część zoo ma zadaszone pawilony.
Najlepsze pory roku: wczesna wiosna, późna jesień, zima. Wtedy tłumów prawie nie ma. Zwierzęta są aktywniejsze w chłodniejsze dni niż w upale, kiedy większość z nich śpi w cieniu.
W wakacje, jak my, najlepiej przyjść na otwarcie. Godziny zmieniają się w zależności od sezonu, więc sprawdźcie je dzień wcześniej. Bilety kupcie przez internet, żeby ominąć kolejkę do kasy.
Od czego zacząć
Tu mamy z Pawłem różne szkoły. Paweł uważa, że Afrykarium trzeba zobaczyć od razu, na otwarciu, zanim zrobi się tłok. Ja uważam, że lepiej zostawić je na później, kiedy w środku dnia na zewnątrz robi się gorąco, a zwierzęta chowają się do cienia.
W tym roku przetestowałam swoją wersję. Rano zwierzęta na wybiegach, póki jest chłodno i są aktywne. Około jedenastej, kiedy słońce zaczęło grzać, weszłyśmy do Afrykarium. W środku było przyjemnie chłodno, a tłum, choć większy niż o otwarciu, nie był dokuczliwy. Hania spędziła w tunelu z rekinami dwadzieścia minut. Siedziała na podłodze i patrzyła w górę.
Obie wersje mają sens. W upalny dzień wybrałabym moją, w chłodny Pawła.

Plan dla trzylatki
Zoo jest duże i nie da się go obejść w całości z małym dzieckiem. Próbowaliśmy, skończyło się płaczem. Teraz robimy wybór:
- Kilka wybiegów z dużymi zwierzętami. Żyrafy, słonie, zwierzęta, które dziecko zna z książeczek. Każde rozpoznane zwierzę to dla trzylatki sukces.
- Afrykarium. Tunel, hipopotamy, pingwiny. Najważniejszy punkt dnia.
- Przerwa na jedzenie. W zoo są punkty gastronomiczne i ławki. My bierzemy kanapki z domu, bo tak taniej i Hania je to, co zna.
- Plac zabaw. Na końcu, jako nagroda.
- Wyjście przed drzemką. Bez wyjątków.
Trzy godziny to w zupełności wystarczy. Dłużej trzylatka nie wytrzyma bez drzemki, a zmęczone dziecko nie docenia nawet rekinów.
Co zabrać
- Wózek albo nosidło. Zoo to kilka kilometrów chodzenia. Wózek przydaje się też do przewożenia plecaka.
- Woda i przekąski.
- Warstwa na Afrykarium. W środku jest chłodniej niż na zewnątrz, szczególnie w upalny dzień, kiedy nagle wchodzi się z trzydziestu stopni w klimatyzowane pomieszczenia.
- Chusteczki nawilżane. Dziecko dotyka szyb, poręczy, wszystkiego.
- Krem z filtrem i kapelusz na część na zewnątrz.
Kilka rzeczy, o których nikt nie mówi
Zwierzęta śpią. W upał wiele zwierząt śpi albo chowa się tam, gdzie ich nie widać. Dziecko może być rozczarowane, że „lwa nie ma”. Uprzedźcie wcześniej, że zwierzęta mają swoje humory.
Tłum w Afrykarium jest zmienny. Kiedy przychodzi wycieczka szkolna, robi się gęsto na dziesięć, piętnaście minut. Potem grupa idzie dalej. Jeśli wpadniecie na taką falę, poczekajcie przy jednym akwarium, aż przejdzie.
Karmienie zwierząt jest zabronione. Niby oczywiste, a jednak widziałam dorosłych rzucających chleb do wybiegów. Wytłumaczcie dziecku, dlaczego nie wolno.
Parking przy Hali Stulecia w weekendy się zapełnia. Tramwajem dojeżdża się bez problemu, a z Krzyków wychodzi to podobnie czasowo.
Czy warto kupić karnet
Jeśli mieszkacie we Wrocławiu i macie małe dziecko, warto rozważyć karnet roczny, jeśli zoo taki oferuje w danym sezonie. Wtedy możecie przychodzić na godzinę, dwie, zobaczyć trzy zwierzęta i wyjść, bez poczucia, że trzeba „wykorzystać bilet”. Dla przedszkolaka krótkie, częste wizyty są dużo lepsze niż jedna długa i męcząca.
My jeszcze się zastanawiamy. Paweł zrobił tabelę i wyszło mu, że opłaca się przy trzech wizytach w roku. Ja uważam, że opłaca się przy każdej wizycie, w której Hania siedzi na podłodze w tunelu i patrzy na rekiny tak, jakby oglądała najlepszy film na świecie.
Po powrocie narysowała rekina. Miał sześć płetw i uśmiech. Wisi na lodówce, a obok, w kubku, stoi patyk ze Ślęży. Kolekcja trofeów rośnie.