Kotlina Kłodzka na dwa dni: nasz budżetowy plan
Półtorej godziny z Wrocławia, jeden nocleg, twierdza, uzdrowisko i skalny labirynt w Górach Stołowych. Rozpisałem nasz sierpniowy wyjazd z trzylatką tak, żeby było tanio, bez pośpiechu i bez stania w kolejce do Błędnych Skał.
Pisze Paweł
Mój urlop w tym roku zaczął się na początku sierpnia i trwał tydzień. Pierwsze dni spędziliśmy w mieście, a potem zrobiliśmy to, co planowaliśmy od wiosny: dwa dni w Kotlinie Kłodzkiej, z jednym noclegiem. Nie tydzień w pensjonacie, nie weekend w hotelu ze SPA. Dwa dni, jedno łóżko, dużo powietrza.
Założenie było proste: zobaczyć jak najwięcej, wydać jak najmniej i nie zamęczyć Hani. Poniżej pełen plan, z godzinami, z decyzjami, które podjęliśmy, i z budżetem rozpisanym na kategorie.
Dlaczego Kotlina, a nie Karkonosze
Karkonosze odwiedziliśmy w tym roku w czerwcu, a wiosną zrobiliśmy jednodniowy wypad do Książa i Wałbrzycha. Kotlina Kłodzka ma inną zaletę: na małym obszarze jest bardzo dużo różnych rzeczy. Twierdza, uzdrowiska, góry stołowe z labiryntami skalnymi, jaskinie, wodospady. Z trzylatką nie trzeba jeździć daleko między atrakcjami, bo wszystko jest w promieniu kilkudziesięciu kilometrów.
Z Krzyków do Kłodzka jedziemy około półtorej godziny. To akceptowalny czas w foteliku, szczególnie jeśli wyjedziemy o porze drzemki.
Dzień pierwszy: Kłodzko i Polanica
10:00 wyjazd z Wrocławia. Nie za wcześnie, bo pierwszego dnia nie mamy żadnej rezerwacji. Hania śpi w aucie prawie od wyjazdu z miasta aż do Kłodzka.
11:30 Kłodzko. Zaczynamy od starego miasta. Najbardziej znany jest gotycki Most św. Jana nad Młynówką, kamienny, z figurami świętych, nazywany czasem małym mostem Karola. Hania liczyła figury i uznała, że to „most z ludźmi”. Potem spacer uliczkami w górę, w stronę twierdzy.
12:30 Twierdza Kłodzko. Rozległa forteca na wzgórzu nad miastem. Z trzylatką nie wchodziliśmy do podziemnych korytarzy, które są długie i ciemne. Zobaczyliśmy mury z zewnątrz i punkt widokowy, z którego widać całą Kotlinę. Dla dorosłych polecam pełne zwiedzanie. Wrócę kiedyś sam, bo inżynieria wojskowa z tamtych czasów to mój temat, podobnie jak podziemia w Książu.
14:00 obiad. W Kłodzku jest sporo prostych barów i restauracji z kuchnią domową. Obiad dla trójki w takim miejscu kosztuje ułamek tego, co w kurortowych knajpach.
15:30 Polanica-Zdrój. Kilkanaście kilometrów dalej jest uzdrowisko z pięknym parkiem zdrojowym, deptakiem i pijalnią wód. Popołudniowy spacer, lody, plac zabaw. Polanica jest spokojna, zadbana i o tej porze roku pełna kuracjuszy, którzy chętnie zagadują do dzieci.
18:00 nocleg. O noclegu za chwilę.
Nocleg: jak znaleźć tani
To była największa pozycja budżetu i ta, na której zaoszczędziliśmy najwięcej. Kilka zasad:
- Nie w centrum kurortu. Noclegi w Polanicy czy Kudowie w szczycie sezonu są drogie. Kilka kilometrów dalej, w małej wsi, pokój dla rodziny kosztuje wyraźnie mniej.
- Pokój z aneksem albo dostępem do kuchni. Śniadanie i kolacja z własnych zapasów to spore oszczędności.
- Rezerwacja bezpośrednio. Po znalezieniu miejsca w wyszukiwarce dzwonię do gospodarzy. Często dostaję niższą cenę niż na portalu.
- Bez dodatków. Nie potrzebujemy basenu ani SPA. Potrzebujemy łóżka, łóżeczka dla Hani i ciszy.
Znaleźliśmy pokój w gospodarstwie agroturystycznym między Polanicą a Górami Stołowymi. Było łóżeczko, kuchnia, kury za oknem i pies, który przez cały wieczór był najlepszym przyjacielem Hani.

Dzień drugi: Błędne Skały
Drugi dzień to Góry Stołowe. Wybraliśmy Błędne Skały, skalny labirynt z wąskimi przejściami między ogromnymi blokami piaskowca. Dla dziecka to przygoda: szczeliny, tunele, skały w kształcie zwierząt.
Tu najważniejsza rzecz organizacyjna: wejście na Błędne Skały wymaga rezerwacji online. Bilety kupuje się z wyprzedzeniem na konkretną godzinę na stronie Parku Narodowego Gór Stołowych. Bez biletu w sezonie wejście jest praktycznie niemożliwe, bo liczba osób jest ograniczona.
Druga rzecz: dojazd. Na górny parking przy samych skałach prowadzi wąska droga z ruchem wahadłowym. Wjazd jest możliwy w określonych oknach czasowych co godzinę, a zjazd w innych. W tym roku postój na górnym parkingu kosztował 40 złotych za auto, osobno od biletów na trasę. Radzę kupić bilety na trasę z zapasem, na pół godziny albo godzinę po planowanym wjeździe, bo trzeba jeszcze zaparkować i dojść.
9:00 wyjazd z noclegu. 10:00 wjazd na parking. 10:30 wejście na trasę. Trasa przez labirynt jest krótka, ale powolna. Z Hanią przeszliśmy ją w godzinę, z przerwami na „szukanie skalnych zwierząt”. W najwęższych miejscach dorosły musi się przecisnąć bokiem, a Hania przechodziła bez problemu i śmiała się z taty, który wciągał brzuch.
Z nosidłem przez najwęższe szczeliny nie przejdziecie, więc dziecko musi iść samo albo być niesione na rękach. Weźcie to pod uwagę przy maluchach.
12:00 obiad w okolicy, 13:30 wyjazd do domu. O 15:00 byliśmy na Krzykach. Hania spała całą drogę.
Budżet
Nie podaję wszystkich kwot co do złotówki, bo ceny zmieniają się co sezon, ale podaję strukturę i proporcje.
- Paliwo: około 260 kilometrów w sumie. Porównywalnie z jednym obiadem w kurorcie dla trzech osób.
- Nocleg: największa pozycja, mniej więcej połowa budżetu. W agroturystyce w małej wsi, z łóżeczkiem, bez śniadania.
- Atrakcje: bilety na Błędne Skały, parking na górze, drobne opłaty w Kłodzku. Hania jako trzylatka wszędzie weszła bezpłatnie albo za symboliczną kwotę.
- Jedzenie: dwa obiady na mieście, reszta z własnych zapasów. Lody w Polanicy traktuję jako koszt obowiązkowy.
W sumie wydaliśmy mniej niż za jedną noc w hotelu w popularnym kurorcie w sierpniu. I zobaczyliśmy więcej.
Czego nie zrobiliśmy i dlaczego
Szczeliniec Wielki, najwyższy szczyt Gór Stołowych, zostawiliśmy na kolejny raz. Wejście prowadzi po kilkuset kamiennych schodach, a z trzylatką na rękach w sierpniowym upale to nie jest dobry pomysł. Za dwa, trzy lata, kiedy Hania będzie chodzić sama, wrócimy.
Pominęliśmy też Kaplicę Czaszek w Kudowie-Zdroju. Z oczywistych powodów. Zwiedzanie kości z trzylatką to rozmowy, na które jeszcze nie jestem gotowy.
Kilka uwag na koniec
Sierpień to szczyt sezonu w Kotlinie. Jeśli możecie, jedźcie we wrześniu, gdy jest spokojniej, a pogoda nadal dobra. Jeśli nie możecie, to rezerwujcie wszystko, co się da, z wyprzedzeniem.
Nie próbujcie zobaczyć wszystkiego. Kotlina Kłodzka to region na tydzień, a nie na dwa dni. My zobaczyliśmy trzy miejsca i mamy listę na trzy kolejne wyjazdy.
W arkuszu zapisałem cały wyjazd na zielono. Kasia dopisała w komentarzu: „i pies był fajny”. Hania do dziś pyta, kiedy pojedziemy do „domku z pieskiem”.