Od razu do tekstu
Wszystkie wpisy
Menu
Piaszczysta plaża nad jeziorem otoczonym lasem

Wypady z Wrocławia 4 min czytania

Gdzie się wykąpać w godzinę jazdy od Wrocławia?

Wrocław nie ma morza ani Mazur, ale w promieniu godziny jazdy jest kilka zbiorników, nad którymi da się spędzić upalny dzień z dzieckiem. Zebrałem nasze doświadczenia, czasy dojazdu i jedną zasadę, której nie łamiemy nigdy.

Pisze Paweł

W Opolu, skąd pochodzimy, lato miało prosty scenariusz: sobota, auto, jeziora pod Turawą. Pół godziny jazdy, piasek, woda, frytki. Kiedy przeprowadziliśmy się do Wrocławia, pierwsze pytanie w lipcu brzmiało: a tu gdzie się jeździ nad wodę? I okazało się, że odpowiedź nie jest oczywista.

Wrocław ma Odrę i kilka mniejszych rzek, ale kąpieli w Odrze nie polecam i nikt rozsądny jej nie poleca. Do dużych jezior jest daleko. Za to w promieniu mniej więcej godziny jest kilka zbiorników wodnych, z których część ma strzeżone kąpieliska w sezonie. Przez sześć lat sprawdziliśmy większość. Oto co wiemy.

Zasada, której nie łamiemy

Zanim o konkretach: kąpiemy się tylko w miejscach, które w danym sezonie mają status kąpieliska. To znaczy, że woda jest regularnie badana przez sanepid, a na plaży dyżurują ratownicy. Listę kąpielisk i aktualną jakość wody sprawdzam przed każdym wyjazdem w oficjalnym serwisie kąpieliskowym Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

Dlaczego to takie ważne? Bo w upalne lata na zbiornikach pojawiają się sinice. Woda robi się zielona, mętna, czasem pachnie nieprzyjemnie. Kąpiel wtedy grozi wysypką, bólem brzucha, u dzieci szczególnie. Kąpielisko może być zamknięte nawet w środku lipca, a sprawdzenie tego zajmuje minutę. Wolę minutę przy telefonie niż godzinę jazdy na zamkniętą plażę.

Jezioro Mietkowskie: najbliżej

Najbliższy duży zbiornik to Jezioro Mietkowskie, zwane też Zalewem Mietkowskim. Z Krzyków jedziemy tam około czterdziestu minut, w zależności od tego, jak szybko wyjedziemy z miasta. To sztuczny zbiornik na rzece Bystrzycy, spory, z widokiem na Ślężę po jednej stronie.

Na plaży w Borzygniewie w sezonie działa strzeżone kąpielisko z wydzieloną strefą płytkiej wody. Dla trzylatki to idealne: woda sięga Hani do pasa jeszcze kilka metrów od brzegu, a my stoimy obok. Poza tym jezioro jest popularne wśród żeglarzy i windsurferów, więc jest na co patrzeć.

Minusy: w upalne weekendy jest tłoczno, a parking zapełnia się szybko. Brzeg w wielu miejscach jest trawiasty albo kamienisty, nie piaszczysty. My bierzemy buty do wody dla całej rodziny.

Jezioro Bystrzyckie: jezioro w górach

Jeśli mamy więcej czasu, jedziemy nad Jezioro Bystrzyckie. Około godziny i kwadransa jazdy, więc trochę ponad limit z tytułu, ale uznaję je, bo jest wyjątkowe. Leży już w górach, kilkanaście kilometrów za Świdnicą, w dolinie otoczonej zalesionymi zboczami. Nad jeziorem, na wzgórzu, stoi Zamek Grodno.

Są tam kąpieliska z piaszczystymi plażami, niezbyt duże. Woda jest chłodniejsza niż w zbiornikach na nizinach, bo spływa z gór, co w upał jest zaletą, a dla dziecka czasem wadą. Hania wchodzi do kolan i wraca z piskiem.

Największa zaleta: można połączyć kąpiel z wycieczką. Rano wejście na zamek, na który z dzieckiem idzie się spokojnie pod górę leśną drogą, potem plaża. Albo spacer wokół jeziora i zapora na koniec. To bardziej wycieczka niż wyjazd na plażę, ale z tych najprzyjemniejszych.

Drewniany pomost nad jeziorem o zachodzie słońca
Drewniany pomost nad jeziorem o zachodzie słońca

Wyjazd w stronę Opola

Kiedy jedziemy do dziadków do Opola, czasem zatrzymujemy się nad jeziorami po drodze albo w okolicy. Jeziora Turawskie, gdzie spędzałem dzieciństwo, są już trochę dalej niż godzina z Wrocławia, ale jeśli i tak jedziecie w tamtą stronę, warto zaplanować postój. Podobnie jest z Jeziorem Otmuchowskim i Nyskim, dużymi zbiornikami na południe od Opola.

Te miejsca polecam bardziej na weekend z noclegiem niż na jednodniowy wypad. Z trzylatką dwie godziny w aucie w jedną stronę to więcej, niż chcemy robić w upał.

Kiedy wyjechać i kiedy wracać

Mój system na lipcowe soboty:

  1. Wyjazd przed ósmą. Parking wolny, plaża pusta, woda jeszcze gładka.
  2. Kąpiel od dziewiątej do dwunastej. Słońce jeszcze nie pali w pełni.
  3. Południe w cieniu. Namiot plażowy albo drzewa przy brzegu. Obiad z lodówki turystycznej.
  4. Wyjazd około czternastej. Hania zasypia w aucie, a my wracamy, zanim na drogach zacznie się sznur wracających.

Wracając o czternastej, omijamy dwie rzeczy: najgorszy upał i korki powrotne, które zaczynają się koło szesnastej. W domu jesteśmy przed piętnastą, dziecko wyspane, auto nie stoi w słońcu do wieczora.

Co zabieramy

Nasza plażowa lista jest dłuższa niż ta na Ślężę, ale to wynika z logistyki, nie z przesady:

  • Namiot plażowy albo parasol. Na wielu plażach naturalnego cienia jest mało.
  • Lodówka turystyczna z wkładami. Woda, owoce, kanapki.
  • Buty do wody dla wszystkich. Kamienie, muszle, gałęzie.
  • Kamizelka albo rękawki dla dziecka. Nawet przy ratownikach.
  • Krem z filtrem wodoodpornym i koszulka z filtrem UV dla Hani.
  • Ręczniki, ubrania na zmianę, worek na mokre rzeczy.
  • Zabawki do piasku. Wiaderko, łopatka, sitko. Bez nich trzylatka wytrzyma godzinę, z nimi cztery.

A jeśli nie chce się jechać

Są dni, kiedy wyjazd nie wchodzi w grę. Upał, zmęczenie, auto w serwisie. Wtedy zostają nam baseny i aquaparki w mieście, kurtyny wodne i cień w parkach. O tym, jak przetrwać upał na placu zabaw, pisała Kasia w tekście o placach zabaw z cieniem.

Ale jeśli macie auto i wolną sobotę, jedźcie. Godzina drogi to niewiele, a dzień nad wodą zamiast w mieszkaniu przy zasłoniętych oknach to zupełnie inne lato. Hania do dziś wspomina, jak na Mietkowie „łapała fale”, które zrobiła przepływająca obok łódka. Były to fale na dziesięć centymetrów. Dla niej ocean.

Pisze Paweł

Paweł jest inżynierem w firmie z branży automotive i wszystko ma w arkuszu: czasy dojazdu, godziny zachodów słońca, koszt parkingu. Pisze o wypadach na jeden dzień, wieczorach nad Odrą i o tym, jak ogarnąć miasto bez stania w korku.

Więcej o Pawle

Więcej z kategorii Wypady z Wrocławia

Cała kategoria