Sierpniowy wieczór na Wyspie Słodowej z bliska
Wyspa Słodowa w sierpniu to najbardziej towarzyski trawnik we Wrocławiu. Studenci, pary, rodziny z dziećmi, turyści i my, trzydziestolatkowie z Krzyków, którzy wyrwali się na jeden wieczór. Opisuję, jak to wygląda, kiedy się tam jest, a nie tylko się o tym słyszy.
Pisze Kasia
Przez pierwsze lata we Wrocławiu omijałam Wyspę Słodową. Wydawało mi się, że to miejsce dla studentów, z głośną muzyką z głośników bluetooth i puszkami na trawie. Nie czułam się tam na miejscu, a z Hanią w wózku tym bardziej. Paweł był raz, z kolegami z pracy, i wrócił z opinią „tłoczno, ale fajnie”.
W tym roku, w pierwszy sierpniowy piątek, moja mama przyjechała z Opola i zapytała, co chcemy robić wieczorem. Paweł powiedział: Słodowa. Poszliśmy. I muszę przyznać, że to był jeden z najlepszych wieczorów tego lata.
Co to w ogóle jest
Wyspa Słodowa to mała wyspa na Odrze, tuż przy centrum, między Starym Miastem a Ostrowem Tumskim. Dawniej przemysłowa, dziś to przede wszystkim duży trawnik z drzewami, ławkami i brzegiem, na którym można usiąść nad samą wodą. Kilka lat temu przeszła gruntowny remont, więc jest zadbana, z nowymi alejkami i oświetleniem.
Z wyspy widać wieże kościołów, mosty i przeciwległe brzegi. Kiedy zachodzi słońce, całe to tło robi się złote, a potem granatowe. Nie bez powodu to jedno z ulubionych miejsc wrocławian na letni wieczór.
Kto tu przychodzi
Zaskoczyło mnie, jak bardzo różnorodna jest publiczność. Owszem, są studenci, w grupach po kilka, kilkanaście osób. Ale są też pary w naszym wieku, starsi państwo na ławkach, rodziny z małymi dziećmi przy samej wodzie, turyści, którzy zatrzymali się na chwilę w drodze na Ostrów Tumski. Wszyscy na jednym trawniku, każdy w swojej bańce.
Wyspa ma swoje strefy, choć nikt ich nie wyznaczał. Bliżej wejść jest najgłośniej i najtłoczniej. Im dalej, tym spokojniej. Przy brzegach siedzą ci, którzy chcą patrzeć na wodę. Na środku trawnika grupy grające w karty albo w piłkę. Rodziny z dziećmi zwykle szukają miejsc nieco na uboczu.
Kiedy przyjść
Nasza pierwsza obserwacja: przychodźcie wcześnie. W sierpniu słońce zachodzi przed dwudziestą pierwszą, a około dziewiętnastej trawnik zaczyna się zapełniać. O dwudziestej w piątek dobre miejsca przy wodzie są już zajęte.
My przyszliśmy przed dziewiętnastą. Znaleźliśmy kawałek trawy blisko brzegu, z widokiem na zachód. Rozłożyliśmy koc, Paweł wyjął termos z mrożoną herbatą, bo w sierpniu wieczorem ciągle jest ciepło, a ja kanapki. Hania została z babcią w domu. Pierwszy raz od dawna mieliśmy wieczór tylko dla siebie.
Jeśli zależy wam na spokoju, przychodźcie w dzień powszedni. W poniedziałek czy wtorek wyspa jest wyraźnie luźniejsza niż w piątek czy sobotę.

Jak wygląda wieczór
Między dziewiętnastą a dwudziestą jest spokojnie. Ludzie się rozkładają, rozmawiają, słońce jeszcze grzeje. Najładniejsze światło jest tuż przed zachodem i kwadrans po nim.
Potem wyspa zaczyna żyć. Robi się głośniej, gdzieniegdzie ktoś gra na gitarze, słychać śmiech i rozmowy w kilku językach. Zapalają się latarnie wzdłuż alejek i światła na mostach. Jeśli spojrzycie w stronę Ostrowa Tumskiego, zobaczycie oświetlone wieże. O spacerze po Ostrowie po zmroku pisał Paweł w tekście o najkrótszych nocach roku, i obie rzeczy łatwo połączyć w jeden wieczór, bo to kilka minut pieszo.
Po dwudziestej drugiej atmosfera się zmienia. Rodziny i starsi odchodzą, zostają głównie młodsi. Jest głośniej, więcej muzyki. Nie jest to nic złego, ale jeśli szukacie spokoju, to dobry moment, żeby się zbierać.
Co zabrać
- Koc, najlepiej z nieprzemakalnym spodem. Trawa na wyspie jest wieczorem wilgotna od rosy.
- Coś do picia i jedzenia. Wokół wyspy są lokale, ale w piątkowe wieczory kolejki bywają długie.
- Lekka bluza. Nawet w sierpniu przy wodzie po zmroku robi się chłodniej.
- Środek na komary. Wyspa, rzeka, zmierzch. Wiadomo.
- Worek na śmieci. Kosze są, ale w piątek wieczorem szybko się zapełniają.
Jedna ważna uwaga: picie alkoholu w miejscach publicznych jest w Polsce co do zasady zabronione, a wyspa to przestrzeń publiczna. Straż miejska i policja bywają na miejscu. Nie jestem tu od moralizowania, ale nie chcę, żeby ktoś przeczytał ten tekst i zdziwił się mandatem.
Z dzieckiem?
Byliśmy kiedyś na wyspie z Hanią, w niedzielę po południu. Dla dziecka to przyjemne miejsce: dużo trawy, woda do oglądania, psy do głaskania za zgodą właścicieli. Ale z małym dzieckiem polecam dzień albo wczesny wieczór, nie piątkowy zmierzch. Brzeg przy wodzie nie ma barierek, a w tłumie łatwo stracić trzylatka z oczu na kilka sekund. Te kilka sekund to zawsze o kilka za dużo.
Gdzie uciec, gdy jest za głośno
Jeśli wyspa jest przepełniona, a wy chcecie spokojniej, macie kilka opcji w pobliżu. Obok jest mniejsza, zieleńsza Wyspa Bielarska, gdzie zwykle jest ciszej. Kilka minut dalej jest Ostrów Tumski z gazowymi latarniami. Można też przejść się bulwarami w stronę mostów i usiąść na schodach nad wodą, tam gdzie w kwietniu siedzieliśmy z termosem.
W bliskiej okolicy, na dachu Concordia Design, latem odbywają się też seanse kina plenerowego. Jak wygląda taki seans z trzylatką i wiatrem znad Odry, opisał Paweł w tekście o kinie pod gołym niebem.
Czy wrócimy
Wrócimy. Nie co tydzień, bo nie jesteśmy już studentami i nasze piątki kończą się zwykle o dziesiątej, ale raz, dwa razy w sezonie na pewno. Wyspa Słodowa w sierpniu to taki moment, kiedy miasto przypomina, że jest młode, gwarne i żywe. Dla kogoś, kto na co dzień żyje rytmem przedszkola i dzwonka szkolnego, to przyjemne przypomnienie.
Wracając tramwajem, Paweł powiedział, że czuje się, jakby miał znowu dwadzieścia lat. Potem dodał, że plecy mówią co innego. Oboje mieliśmy rację.