Od razu do tekstu
Wszystkie wpisy
Menu
Ostrów Tumski nad Odrą o zachodzie słońca

Na wieczór 4 min czytania

Ostrów Tumski i Wyspa Piasek w najkrótsze noce roku

Pod koniec czerwca słońce zachodzi we Wrocławiu po dziewiątej, a niebo długo nie chce się zrobić czarne. To najlepszy czas na Ostrów Tumski: gazowe latarnie, puste zaułki i niebieska godzina, która trwa prawie godzinę.

Pisze Paweł

W moim arkuszu zachodów słońca, o którym pisałem przy okazji kwietniowych wieczorów nad Odrą, koniec czerwca ma osobny kolor. To kilka dni w roku, kiedy słońce zachodzi po dziewiątej wieczorem, a pełna ciemność przychodzi dopiero koło jedenastej. Między jednym a drugim jest długi, granatowy zmierzch, który fotografowie nazywają niebieską godziną.

W tym czasie najlepszym miejscem we Wrocławiu jest dla mnie Ostrów Tumski. Nie w południe, kiedy pełno tu wycieczek, tylko wieczorem, gdy grupy już odjechały, a zapalają się latarnie.

Dlaczego po zachodzie, a nie przed

Ostrów Tumski to najstarsza część miasta, z katedrą, kościołami, kamienicami kanoników i brukowanymi uliczkami. W dzień robi wrażenie, ale jest też zatłoczony. Wieczorem zmienia charakter. Robi się cicho, słychać własne kroki na bruku, a światła latarni odbijają się w kałużach, jeśli akurat padało.

Najważniejsze są latarnie. Na Ostrowie Tumskim działają latarnie gazowe, i to nie jako dekoracja. Każdego wieczoru zapala je ręcznie latarnik, w pelerynie i z długim drągiem, przechodząc od jednej do drugiej. To jedna z tych rzeczy, o których wrocławianie wiedzą, ale mało kto widział na własne oczy, bo trzeba być w odpowiednim miejscu o zmierzchu.

My widzieliśmy go dwa razy. Za pierwszym razem przypadkiem. Za drugim celowo, z Hanią na rękach, która patrzyła na niego jak na postać z bajki. Zapytała potem, czy latarnik zapala też gwiazdy. Nie zaprzeczyłem.

Trasa: półtorej godziny po zmroku

Z Krzyków jedziemy tramwajem do okolic Placu Dominikańskiego albo Hali Targowej i dalej idziemy pieszo. Trasa ma około dwóch i pół kilometra, ale nie o dystans tu chodzi. Idziemy powoli, z przystankami.

Start: Hala Targowa i Most Piaskowy. Hala Targowa o tej porze jest już zamknięta, ale jej ceglana bryła nad rzeką dobrze wygląda w świetle latarni. Przechodzimy Mostem Piaskowym na Wyspę Piasek.

Wyspa Piasek. Mała wyspa z kościołem Najświętszej Maryi Panny na Piasku, ceglanym, gotyckim, potężnym jak na tak niewielki skrawek lądu. Obok budynki uniwersyteckiej biblioteki. Wieczorem na wyspie jest bardzo spokojnie. Z brzegu widać Odrę i drugą stronę rzeki.

Most Tumski. Z Wyspy Piasek przechodzimy na Ostrów Tumski przez Most Tumski. To ten zielony, stalowy most, na którym zakochane pary od lat zawieszają kłódki. Kłódek jest tyle, że miasto co jakiś czas musi je zdejmować, żeby nie obciążały konstrukcji. Hania chciała powiesić swoją. Wytłumaczyłem jej, że to dla zakochanych. Odpowiedziała, że kocha tatę. Nie mieliśmy kłódki, więc problem rozwiązał się sam.

Katedra na Ostrowie Tumskim nad Odrą
Katedra na Ostrowie Tumskim nad Odrą

Ulica Katedralna. Od mostu prowadzi ulica w stronę katedry, z latarniami gazowymi po obu stronach. To tu najłatwiej trafić na latarnika. Godzina jego obchodu przesuwa się razem z zachodem słońca, więc latem trzeba przyjść później niż jesienią. Jeśli jesteście trochę przed czasem, poczekajcie. Kiedy latarnie zaczynają się zapalać jedna po drugiej, ulica wygląda, jakby cofnęła się o sto lat.

Katedra św. Jana Chrzciciela. Dwie wieże, ceglana bryła, oświetlona fasada. W dzień można wjechać windą na taras widokowy w jednej z wież. Wieczorem zwykle jest już zamknięty, ale sama katedra z zewnątrz, w niebieskim świetle zmierzchu, to widok, dla którego warto przyjść. Stańcie na placu przed katedrą i spójrzcie w górę.

Powrót nad wodą. Z katedry schodzimy w stronę rzeki i wracamy brzegiem, z widokiem na Wyspę Piasek, oświetlone kościoły i mosty. O tej porze niebo jest już ciemnogranatowe, a światła odbijają się w wodzie.

Liczby dla planujących

Pod koniec czerwca zachód słońca we Wrocławiu wypada kilka minut po dwudziestej pierwszej. Niebieska godzina, czyli czas, gdy niebo jest intensywnie granatowe, a światła miasta już widać, trwa mniej więcej od kwadransa do czterdziestu minut po zachodzie. Dlatego mój plan wygląda tak:

  1. 20:30 wyjście z tramwaju, spacer przez Wyspę Piasek.
  2. 21:00 Most Tumski, zachód słońca.
  3. 21:10-21:45 ulica Katedralna, katedra, latarnie. Najlepsze światło.
  4. 21:45-22:15 powrót wzdłuż rzeki.
  5. 22:45 w domu.

Z Hanią zrobiliśmy wersję skróconą, do katedry i z powrotem. Zasnęła w wózku na moście. Tym razem nie była to porażka organizacyjna, tylko cel.

Kilka uwag

Bruk. Na Ostrowie Tumskim są kocie łby. Wózek z małymi kółkami będzie cierpiał, podobnie jak obcasy. Wygodne buty to podstawa.

Szacunek dla miejsca. Ostrów Tumski to nie tylko atrakcja, ale też miejsce kultu i dom dla ludzi, którzy tu pracują i mieszkają. Wieczorem mówimy ciszej, nie hałasujemy przy kościołach.

Komary. Nad rzeką w czerwcu są. Zawsze.

Zdjęcia. Telefon da radę, ale w niebieskiej godzinie oprzyjcie go o coś stabilnego, na przykład balustradę mostu. Wyjdzie ostrzej niż z ręki.

Dlaczego warto przyjść więcej niż raz

Ostrów Tumski wieczorem jest inny w zależności od pogody. Po deszczu bruk lśni i odbija latarnie. W ciepły wieczór na ławkach siedzą pary i słychać ciche rozmowy. W wietrzny dzień nad rzeką jest pusto i trochę tajemniczo.

Kasia twierdzi, że to najbardziej romantyczne miejsce we Wrocławiu, i nie będę się z nią spierał. Dodam tylko, że jest też jednym z nielicznych miejsc, gdzie zobaczycie człowieka, który ręcznie zapala latarnie w XXI wieku. Takie rzeczy trzeba pokazywać dzieciom, zanim uznają, że światło bierze się z przełącznika.

Pisze Paweł

Paweł jest inżynierem w firmie z branży automotive i wszystko ma w arkuszu: czasy dojazdu, godziny zachodów słońca, koszt parkingu. Pisze o wypadach na jeden dzień, wieczorach nad Odrą i o tym, jak ogarnąć miasto bez stania w korku.

Więcej o Pawle

Więcej z kategorii Na wieczór

Cała kategoria