Od razu do tekstu
Wszystkie wpisy
Menu
Fontanna na miejskim placu w letni wieczór

Z dzieckiem 4 min czytania

Tydzień wakacji z przedszkolakiem bez wyjeżdżania z miasta

Jako nauczycielka mam wakacje. Klubik Hani ma przerwę. Paweł pracuje. Czyli przez kilka tygodni jesteśmy we dwie, w mieście, i każdy dzień trzeba czymś wypełnić. Oto nasz tydzień, który sprawdził się najlepiej.

Pisze Kasia

Nauczyciele mają długie wakacje. Wszyscy to wiedzą i wszyscy to lubią nam wypominać. Mało kto wie, że pierwsze dwa tygodnie wakacji spędzam zwykle na odsypianiu czerwca, a potem zaczyna się drugi etat: pełnoetatowa mama trzylatki w mieście, w którym znajomi z dziećmi wyjechali nad morze.

Klubik Hani ma w sierpniu przerwę, a we wrześniu zaczyna się przedszkole. Paweł ma urlop dopiero w sierpniu. Dziadkowie z Opola biorą Hanię na kilka dni, ale nie na cały miesiąc. Więc przez większość lata jesteśmy we dwie. W pierwszym roku improwizowałam i pod koniec tygodnia obie byłyśmy zmęczone i znudzone. W tym roku mam plan.

Zasada tygodnia

Mój plan opiera się na prostym pomyśle: każdy dzień ma jeden motyw. Nie godzinę po godzinie, bo z trzylatką to i tak nie działa, tylko temat, wokół którego kręci się dzień. Rano wyjście, w środku dnia drzemka i dom, popołudnie spokojne.

I druga zasada: w upał wychodzimy rano, wracamy przed najgorszym słońcem. O tym pisałam więcej w tekście o placach zabaw z cieniem.

Poniedziałek: dzień książek

Zaczynamy tydzień spokojnie, od biblioteki. Wrocławska Miejska Biblioteka Publiczna ma filie w wielu dzielnicach, także na Krzykach, i większość z nich ma kąciki dla dzieci. Latem niektóre organizują zajęcia dla najmłodszych, głośne czytanie albo proste warsztaty. Warto zapytać w najbliższej filii albo sprawdzić ich program.

Hania wybiera trzy książki, ja jedną dla siebie. Potem idziemy do parku i czytamy na kocu. Po obiedzie drzemka, po drzemce znowu czytanie. Prosty dzień, ale Hania czeka na „dzień książek” cały weekend.

Wtorek: dzień wody

Wtorek jest mokry. W zależności od pogody idziemy do parku, gdzie jest woda do patrzenia i karmienia kaczek, albo szukamy miejsc, gdzie miasto latem ustawia kurtyny wodne. Na naszym osiedlu mamy też stary, niezawodny sposób: basen dmuchany na balkonie. Mieści się w nim trzylatka i dwa plastikowe kaczory.

W chłodniejszy wtorek jedziemy do Hydropolis, centrum wiedzy o wodzie, o którym pisał Paweł w tekście o majówce w mieście. Część ekspozycji jest dla starszych dzieci, ale Hania i tak spędza tam godzinę, bawiąc się wodą i oglądając ciemne sale z podświetlonymi ekspozycjami.

Środa: dzień tramwaju

To mój ulubiony dzień, bo prawie nic nie kosztuje. Hania uwielbia tramwaje. Więc w środę po prostu jeździmy. Wybieramy linię, która jedzie przez centrum i dalej, siadamy przy oknie i jedziemy do końca. Na pętli wysiadamy, szukamy placu zabaw albo ławki, jemy drugie śniadanie i wracamy inną linią.

Hania nauczyła się w ten sposób nazw kilku dzielnic i przystanków. Ja nauczyłam się, że Wrocław jest dużo większy, niż się wydaje z Krzyków. Raz dojechałyśmy na pętlę, gdzie za przystankiem zaczynały się pola. Hania uznała, że to „wieś” i chciała zobaczyć krowy. Krów nie było, ale był koń za płotem, co się liczy.

Trzylatki jeżdżą komunikacją miejską bez biletu, więc koszt takiego dnia to mój bilet i kanapki.

Dziewczynka bawi się na kocu piknikowym w parku
Dziewczynka bawi się na kocu piknikowym w parku

Czwartek: dzień ogrodu

W czwartek jedziemy do Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Wrocławskiego. Latem jest tam zielono, cicho i pełno rzeczy do oglądania: stawy z żabami, kaczki, liście jak parasole, kwiaty w każdym kolorze. Ogród jest biletowany, ale dla przedszkolaka to jedno z najlepszych miejsc w mieście, bo wszystko jest blisko, a alejki są krótkie.

Hania ma tam swój rytuał. Najpierw staw, potem „dżungla” w szklarni, potem ławka pod wielkim drzewem, na której jemy jabłko. Wiem, że to nudne dla dorosłego czytelnika, ale dla trzylatki powtarzalność to bezpieczeństwo. Przychodzimy tu co tydzień i co tydzień jest tak samo dobrze.

Czasem zamiast Botanicznego jedziemy do Ogrodu Japońskiego w Parku Szczytnickim, a potem na trawę w samym parku. Wtedy dzień zamienia się w piknik.

Piątek: dzień bez planu

Piątek jest wolny od planów. To dzień, w którym Hania decyduje. Czasem chce iść do Parku Południowego i jeździć na rowerku. Czasem chce zostać w domu i budować z klocków. Czasem chce „gotować”, czyli ze mną robić naleśniki.

Nauczyłam się, że jeden dzień bez planu w tygodniu to nie lenistwo, tylko higiena. Dziecko, które przez cztery dni chodzi, ogląda i poznaje, potrzebuje dnia, w którym po prostu jest. I ja też. W piątek wieczorem Paweł wraca z pracy i przejmuje dowodzenie, a ja idę na samotny spacer, który jest moim własnym urlopem.

A weekend?

Weekendy należą do całej trójki. Wtedy robimy większe wyjazdy, o których pisze Paweł: nad jezioro, w góry, do zamku. W tygodniu zostajemy blisko domu, w weekend wyjeżdżamy dalej. Taki rytm sprawdza się u nas najlepiej.

Co mam zawsze w torbie

Letnia torba przedszkolaka to temat na osobny tekst, ale w skrócie:

  • Woda i przekąski. Zawsze więcej, niż się wydaje potrzebne.
  • Krem z filtrem i kapelusz.
  • Zapasowe ubranie. Po wodzie, po lodach, po kałuży.
  • Mała książeczka. Na tramwaj, na kolejkę, na nudę.
  • Chusteczki nawilżane. Oczywiście.
  • Plaster. Bo kolana.

Co bym powiedziała sobie sprzed roku

Nie planuj za dużo. Jedno wyjście dziennie wystarczy. Dwa to już za dużo dla trzylatki, a trzy to przepis na wieczorną katastrofę.

Nie porównuj się z mamami z Instagrama. Ich dzieci też płaczą, tylko tego nie widać na zdjęciach.

Nie traktuj wakacji w mieście jak porażki. Wrocław latem ma mnóstwo do zaoferowania, a trzylatce do szczęścia wystarczy tramwaj, staw z kaczkami i mama, która ma dla niej czas.

Za kilka dni Paweł bierze urlop i jedziemy w Kotlinę Kłodzką. Hania już pakuje plecak. Na razie włożyła do niego trzy książki z biblioteki i plastikowego kaczora.

Pisze Kasia

Kasia uczy angielskiego w szkole podstawowej i patrzy na miasto przez ludzi: kto siedzi na ławce, kto zna dzieci po imieniu, gdzie da się zjeść kolację bez rezerwacji. Pisze o wieczorach, osiedlu i dniach z Hanią.

Więcej o Kasi

Więcej z kategorii Z dzieckiem

Cała kategoria